Pomysł na dwujęzyczność

Wyznaję zasadę, że nic nie dzieje się bez powodu i wszystko dzieje się po coś.

Na pierwszym roku filologii hiszpańskiej miałam przedmiot Akwizycja języków obcych. Nie mylić z akwizytorem;P. Z języka angielskiego acquisition – przyswajanie. Jest to spontaniczne nabywanie kompetencji językowych i komunikacyjnych w określonym języku. Przyswajanie zazwyczaj dotyczy języka ojczystego. W przypadku języka obcego jest to, w większości przypadków, uczenie się.

Zajęcia z akwizycji były przeglądem głównych teorii lingwistycznych, teorii uczenia się, przeglądem historii psycholingiwstyki. Ogromna dawka wiedzy. Było bardzo ciekawie, ale tak na prawdę ożywiłam się, gdy doszliśmy do tematów Przyswajanie języka przez dziecko oraz Dwujęzyczność.

Czego się dowiedziałam?

Zacznę od tego, że totalnie mnie na tych zajęciach olśniło. Może to dziwne, ale z pewnych rzeczy, o których usłyszałam na tym wykładzie, nie zdawałam sobie zupełnie sprawy. Niby wiedziałam, niby coś gdzieś dzwoniło, ale przechodziło bez echa. Wcześniej generalnie tematy dotyczące rozwoju dzieci wydawały mi się mało interesujące:P. No przecież każdy nauczył się mówić, czytać, liczyć, chodzić, skakać…. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się samo i nieważne co byśmy robili efekt jest ten sam – każdy dorasta i każdy umie to samo. Kropka. A tu się okazuje, że niekoniecznie… Oczywiście, z grubsza każdy z nas umie to samo, komunikujemy się przecież jakoś, ale dobrze wiemy, że poziomy komunikacji bywają różne, tak różne jak droga rozwojowa, którą idziemy od narodzin, jak zasób informacji, która zdobywamy, jak doświadczenia, które mamy na koncie.

Etapy rozwoju mowy są 4:

  1. okres melodii (do ok. 12 m-ca życia) – pojawia się głużenie, gaworzenie oraz echolalia, czyli mamy po kolei rozgrzewanie aparatu mowy, powtarzanie dźwięków, trening słuchu, przetwarzanie zasłysznych słów i próby wypowiadania ich
  2. okres wyrazu (od 1 do 2 r.ż.) – mamy w tym okresie eksplozję nazywania wszystkiego co dziecko widzi, doświadcza, słyszy itd.
  3. okres zdania (od 2 do 3 r.ż.) – dziecko ma coraz większy zasób słownictwa, są to głównie rzeczowniki, zaś pojawiające się również czasowniki występują głównie w formie bezokoliczników
  4. okres swoistej mowy dziecięcej (do ok. 7 r.ż.) – w tym okresie rodzice mają niezły ubaw;), bo dziecko z chęcią wchodzi w coraz dłuższe i ciekawsze rozmowy. Wypowiedzi dziecka są pełne neologizmów, przestawień i zupełnie dla nas niespodziewanych zestawień:)

Wiemy, że zasób słownictwa jakim będzie dysponować nasze dziecko zależy od mnóstwa czynników, jednak wśród najważniejszych umieściłabym to czy rozmawiamy z dzieckiem i jak z nim rozmawiamy. Mówienie dużymi literami, głośno i nienaturalnie wyraźnie, zdrabnianie, ciucianie, tiutanie i inne tego typu zachowania – tego nie róbmy naszym dzieciom;).

Druga sprawa to oczywiście czytanie dziecku – jak często, jakie treści, jak bardzo angażujemy się, czy modulujemy głosem, czy czytamy jakby z podziałem na role.

Kolejna rzecz to muzyka – słuchanie różnorodnej muzyki, wspólne śpiewanie, wspólne wygłupy przy muzyce.

Ostatnia rzeczą na mojej liście będzie kontakt z językiem obcym. I dochodzimy do sedna tematu:)

IMG_1380

Tunio nigdy nie będzie dzieckiem całkowicie dwujęzycznym. Urodził się w Polsce w polskiej rodzinie. Nie mamy też planów przeprowadzki do innego kraju. Jedyne co pozostaje to nauka języka obcego. Można oczywiście podążać klasyczną drogą i poczekać aż polski system edukacji zechce nauczać moje dziecko języka obcego, czyli w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jednak z doświadczenia swojego, jak i innych znajomych dzieci, które kilka lat teamu rozpoczęły naukę, wiem, że to nie końca działa. Sposób nauki jaki fundują naszym dzieciom szkoły to temat na osoby post, ale to co jest kluczowe to nauka jedynie poprzez czytanie książek. Aby dziecko mogło przyjmować wiedzę czy uczyć się języka obcego, musi przede wszystkim doświadczać:), a im wcześniej będzie przebywać w otoczeniu “karmiącym” je językiem obcym (hipotezy dotyczące istnienia tzw. okresu krytycznego), tym naturalniej będzie go przyjmować. Nie będzie to nauka i konieczność, a sprawa zupełnie naturalna.

Kilka tygodni po wykładach zobaczyłam na ulicy reklamę nowootwieranego przedszkola angojęzycznego w naszej okolicy. Pomyślałam, że to znak! Serio:). Pomyślałam, że to jest właśnie dla nas i od pomysłu do czynu – rok później Tunio stał się przedszkolakiem:). Chodzi tam niecałe dwa miesiące, a już jest kilka słów, które powtarza w odpowiednich sytuacjach. Wiem też na pewno, że słów, które kiełkują w jego głowie jest całe mnóstwo. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie musiał wkładać żadnego wysiłku w przyswojenie tych słów. To się po prostu stało samo… W zabawie, podczas posiłków, podczas ubierania, podczas spacerów.

dwujezycznosc

źródło zdjęcia: http://szkola-shamrock.blogspot.com/2014/12/kilka-sow-o-dwujezycznosci.html

Nie liczę na to, że Tunio kończąc przedszkole będzie biegle władał angielskim. To jest przecież niemożliwe. Ale będzie to znacznie lepszy start do nauki języka angielskiego w szkole i dalszego rozwijania jego znajomości. Ponadto nauka języka obcego to wspaniała gimnastyka dla mózgu, znacznie lepszy ogólny rozwój intelektualny, rozwój kreatywności, pamięci i logicznego myślenia. To rozwój lewej półkuli mózgu. Ale także to otwarcie na inne kultury, na świat, na ludzi – bardzo mi na tym zależy, bo to jedna z tych rzeczy, które musimy dawać naszym dzieciom.

Czy czyta ten wpis ktoś kto również posłał swoje dziecko do przedszkola językowego? Jeśli tak – koniecznie dajcie znać jak Wasze dzieci sobie radzą oraz jakie postępy zauważacie.

Saludos,

Dusia

Advertisements

9 thoughts on “Pomysł na dwujęzyczność

  1. Fajny temat poruszyłaś. My mamy w domu dwujęzycznego człowieczka. 🙂 Czasami się nie mogę nadziwić, jak szybko łapie nowe słowa. Buzia mu się nie zamyka. 😉 Ostatnio się bardzo interesuję tematem dwu- i wielojęzyczności. A tak na marginesie, też studiowałam filologię, tylko inny język romański. 😉

    Liked by 1 person

  2. zazdroszczę Twojemu synkowi tego “bogactwa”, z którym wejdzie w dorosłe życie:). My nie możemy dać tego samego naszemu małemu, więc trzeba było poszukać innych rozwiązań. To nie to samo, ale i tak całkiem niezła gimnastyka dla mózgu 😉

    hmm…. mamy sporo wspólnego;)

    pozdrawiam!

    ps Twój dzisiejszy wpis o figurkach idealnie trafiony – właśnie zastanawiam się nad zakupem figurem dla Tunia;) będę komentować 😉

    Like

  3. Mój mąż zdecydował się mówić do córki tylko po angielsku od jej pierwszego dnia. Oboje jesteśmy Polakami, ale mąż bardzo dobrze mówi po angielsku. Od samego początku było widać, że Hania rozumie jednakowo oba języki. Gdy uczyła się mówić wybierała łatwiejsze i krótsze wyrazy, więc dużo miksowała. Po jakimś czasie zaczęła mówić tylko po polsku i nie ma z tym żadnych problemów. Ale uwaga!! wystarczy kilka tygodni za granicą (w tym roku byliśmy w Nowej Zelandii przez 2 miesiące) gdzie jest zmuszona do używania angielskiego i całkowicie potrafi się przestawić. Hanie teraz ma 5 lat, gdy miała 3 byliśmy w Szwecji i również potrafiła porozumieć się po angielsku (nie były to tak rozwinięte zdania jak teraz, ale była komunikacja). Więc z całą pewnością da się!! Na naszym blogu piszemy więcej na ten temat, są również filmiki na których Hania mówi po angielsku. Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, odezwij się do nas 🙂 Powodzenia

    Liked by 1 person

    1. super:) podziwiam takie podejście do tematu. My niestety nie czuliśmy się tak mocni w angielskim, mimo, że oboje znamy, żeby mówić do naszego syna po ang. Nie byłoby to dla nas naturalne, a poza tym pewnie przekazalibyśmy mu sporo błędów językowych;). Teraz będą robić to fachowcy, a my będziemy wspomagać ten rozwój na inne sposoby – książeczki, piosenki, bajki itp.

      Marysiu, Wasz blog na pierwszy rzut oka wydal mi się niezwykle ciekawy i jakby…. “dla nas i o nas”;). Mimo, że nie pracujemy w takiej korpo jak wy, to i tak każdy dzień to walka o czas, rozwój i chwile z rodziną:).

      Polubiłam i będę zaglądać z pewnością. Będzie mi miło, jeśli i wy polubicie i pozostaniemy w kontakcie:)

      Like

  4. Ciekawe zajęcia, ja nie miałam takich na anglistyce, natomiast o przyswajaniu języka przez dzieci miałam trochę na dydaktyce 😉 Ogólnie teraz obowiązkowo uczy się języka angielskiego w przedszkolach od 5-latków, a o ile dobrze pamiętam to od przyszłego roku obowiązek nauki języka obcego obejmie również 3-latki. Oczywiście – im większy kontakt dziecko ma z językiem obcym tym łatwiej go przyswaja – dlatego warto puszczać mu piosenki i bajki w tym języku, czytać książeczki, grać w gry w obcym języku itd. A już idealnie byłoby, gdyby dziecko przyswajało nowe słowa i zwroty przez zabawę, nawet nie wiedząc, że się uczy 😉

    Like

  5. jeśli jest tak jak piszesz, tzn, że 3-latki również będą się uczyć angielskiego, to super. Nie słyszałam o tym, więc tym większa moja radość, że jednak ktoś poszedł po rozum do głowy:)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s